Cradle To Grave. . How could it have come to this?. This is hell warned and preached of.. It was them they created this themselves,. And now the ashes of skeptics fill the gray sickly air..
Corpse By Day. . Spewed up from an unknown grave. Foul and relentless enemy. Non-existent through the day. Lain in soil to fight the sun. . Vindicator of the dead.
Adversary. . My words, my will and all that I am you despise. I stand accused, alone and mocked, I stare away silently. Bound and dragged through hateful masses..
Abduction. . Abduction.... There once was a wayword rhyme. Consistency.. a chilling intent. It slithers in, out and around. As it dares to emanate sound.
Odeszli wszyscy. Co scigali wiatr. Te wszystkie twarze. Zatarl dawno czas. W pamieci zostal. Naiwny obraz dazen tych,. Ktrzy wierzyli, ze wszystko zmieni sie.
Powiedz ile jeszcze spadnie gwiazd. zanim odgadniemy noc. Ile serc uniesie stary swiat. zanim sie obroci w proch. Powiedz jakich trzeba uzyc slow. by powstrzymac ludzkie lzy.
Znalazlam sny z dzieciecych lat. Przewiazane biala wstazka. Nie taki w nich zmyslilam swiat. Nie tak mialam zyc. Zaslaniam reka twarz. Jest mi wstyd. Sprzedalam swoje ja.
Ja mam wiare ty masz szybki woz. we dwoje latwiej bedzie nam. Zostawmy to i uciekajmy stad. Poki mamy jeszcze czas. poki jeszcze mlodosc mieszka w nas.
Istnieje swiat. Tak blisko obok nas. Zamkniety gdzies. Dostepny tylko w snach. Nie masz, nie masz. Odwagi by tam wejsc. Nie wierzysz, ze potrafisz cieszyc sie.
Tak malo jeszcze wiesz. Tak malo siebie znasz. Przemierzasz tysiac swoich drg. I nie wiesz dokad pjsc. Kazdy nowy dzien. Dla Ciebie inny jest. Zamkniete slowa w cieniu lez.
Dzis przygnal wiatr tamte dni. Cudownie tak bezpieczne. Ten stary dom, ktry znal. Kazdy tkliwy szept. Znw jestem tu. Gdzie nie ma juz nikogo. Tam gdzie dzis gruby kurz.
Przez palce zwykych dni. Ogldasz wiat. W popiechu gubic sny. Twj miech zawstydza ci. Wic wolisz nie mia si. Ni chwile miesznym by. . Sprbuj cho raz. Odsoni twarz.
Oto przyszla noc. juz stoi w drzwiach. rozklada skrzydla swe. pochlania mnie. probuje znow otruc moje sny. ja stoje i spogladam jej. prosto w ciemna twarz.
Widzialam orla cien. Do gry wzbil sie niczym wiatr. Niebo to jego swiat. Z oblokiem tanczyl w swietle dnia. Slyszal ludzki szept. Krzyczal, ze wolnosc domem jest.
Mwia mi znw. Co robic mam, a czego nie. Nikt nie wie, ze. Tysiace spraw przygniata mnie. Niech skonczy sie koszmarny sen. Nie bede juz mwila, ze dobrze jest.
Mwia mi znw. Co robic mam, a czego nie. Nikt nie wie, ze. Tysiace spraw przygniata mnie. Niech skonczy sie koszmarny sen. Nie bede juz mwila, ze dobrze jest.
Dom - gdzies blisko mnie. Czesto uciekala stad. Nie wiem jak miala na imie. Lecz pamietam dobrze jej lzy. Dala wiare w to,. Ze gdzies moze byc lepszy swiat.
W powietrzu zawisl metny mrok. zamyslam sie po samo dno. A zadna mysl nie cieszy mnie. znow czarno-bialo robi sie. Tesknota to jest takie zlo. co atakuje z czterech stron.
Bezimienny uwodzi swiat. Jego bratem jest wiatr. Jego krople tancza wsrd traw. Gladza dlonie, usta i twarz. Tak wiosenny, lekki jak mgla. Jest jedyny bo trwa.
Setki pustych slw. Gesty, ktre myla slad. Przecwiczony smiech. Za zaslona klamstwa. Nieraz widze jak. Obcy przyjaciela gra. Potem sieje zlo. Niszczac jednym ruchem warg.